Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie pozdrawiam Czytelników tej strony. Według moich zamierzeń witryna niniejsza ma mieć charakter nie tylko informacyjny, ale również apostolski. Całą tę stronę oddaję w opiekę Niepokalanej Dziewicy, ufając, że będzie ona - o ile Dobry Bóg na to pozwoli - skutecznym internetowym narzędziem apostolstwa. Jestem świadomy tego, że ta witryna zawiera wiele niedoskonałości i niedociągnięć. Grafika jest uboga, teksty nie są przedstawione atrakcyjnie dla oka. Jednak przygotowując tę stronę, miałem na uwadze przede wszystkim jej treść. Moim wielkim pragnieniem jest to, aby wszystko co zostało zawarte w zasobach tej strony internetowej, w niczym nie sprzeciwiało się posoborowej nauce Kościoła Rzymskokatolickiego. Jeśli więc ktoś zauważy jakiekolwiek niezgodności treści tej publikacji internetowej z nauką Kościoła proszę o kontakt pod adresem: [email protected] Pragnę jednocześnie zaznaczyć, żę większość tekstów na tej stronie została zaczerpnięta z różnych źródeł i od różnych autorów - tych wypowiedzi NIE WOLNO mi poprawiać. Za przykład niech posłuży tu jedno ze świadectw dotyczących medalika Niepokalanej: Jestem dziadkiem 18-letniej wnuczki, która za wstawiennictwem i przyczyną Cudownego Medalika została ocalona od niechybnej śmierci. Jak widać zdanie to nie jest poprawne teologicznie, gdyż łaskę wyprosiła Maryja (a nie medalik) i to za Jej przyczyną Jezus Chrystus udzielił swego błogosławieństwa dziewczynie. Należy je jednak odczytywać we właściwym świetle, jakie rzucają dokumenty Kościoła na rolę Maryi w Kościele i pośrednictwie łask: (Dokument posoborowy dotyczący Maryi   Adhortacja Marialis Cultus) Tego typu nieścisłości może być na stronie więcej, trzeba jednak potraktować je jako efekt niedoskonałości naszej ludzkiej mowy. Życzę wszystkim Czytelnikom obfitości łask Bożych, które obiecała Maryja tym, którzy Jej zaufają. Zachęcam do noszenia znaku Niepokalanej na szyi, rozpowszechniania medalika i dawania dobrego świadectwa chrześcijańskiego bliźnim. Mając wizerunek Maryi na sobie, MUSIMY promieniować na otoczenie dobrym przykładem, by naszych bliźnich przez to zbliżać do Chrystusa i Kościoła.
dk. Maksymilian (autor niniejszej strony)


Czy przesłanie z Paryża z 1830 roku jest aktualne w posoborowym Kościele Katolickim?

Niemniej, jak z pewnością wszystkim wiadomo, pobożność chrześcijan i cześć dla Bożej Rodzicielki rozmaite przybrała formy w zależności od różnych okoliczności czasów i miejsc, odmiennej mentalności ludzi i tradycji kulturalnej. Niewątpliwie następstwem tego jest, że same formy wyrażające taki kult a podlegające warunkom czasów, zdają się w pełni potrzebować odnowy, dzięki której zostałyby usunięte elementy przemijające, a w ich miejsce wprowadzone trwałe, jak również włączone zostały prawdy wiary przygotowane należycie poszukiwaniem teologicznym i przedłożone przez Urząd Nauczycielski Kościoła.
Powyższe słowa papieża Pawła VI zaczerpniete z adhortacji Marialis Cultus zainspirowały mnie do zadania sobie pytania o aktualność medalika i objawień z Paryża. Sobór Watykański II potwierdził, że kult Maryi i Jej szczególne miejsce we wspólnocie Kościoła to sprawa wciąż aktualna. Jednakże czy objawienia z 1830 roku, pod względem teologicznym i pod względem potrzeb duchowych dzisiejszego świata nie uległy dezaktualizacji?
Postanowiłem napisać co o tym sądzę, chociaż moja obecna opinia, przedstawiona na tej stronie, na pewno z czasem ulegnie weryfikacji. Zamierzam bowiem więcej czytać dokumentów i książek posoborowych o tej tematyce i być może ta lektura ubogaci mą wiedzę, co z kolei wpłynie na głębszą analizę problemu medalika i objawień z Paryża. na razie pragnę podzielić się mymi refleksjami i oczywiście, gdyby ktoś zechciał ze mną podyskutować na ten temat, jestem otwarty na taki dialog. Adres poczty elektronicznej został podany na stronie głównej.
Wydaje mi się, że dotychczasowe spojrzenie na medalik, zgodnie z pewną mentalnością przedsoborową, zwracało szczególną uwagę na fakt tego, że: "Wszyscy, którzy będą go nosić, otrzymają wielki łaski." To jedno zdanie, jeśli zostanie źle odczytane może być powodem pewnych nieporozumień i nieprawidłowego spojrzenia na naukę Kościoła. Na ten problem, który u wielu katolików da się zauważyć, zwracali mi w czasie internetowych dyskusji m.in. chrześcijanie niekatolicy. Niektórzy wierni mogą mniemać, że obfitość łask jakie na nich spłynie, jest uzależniona od faktu noszenia medalika na szyi czy przy sobie. Inni przypuszczają, że nagłe nawrócenie jakiejś osoby miało swoje źródło w tym, że ktoś komuś wszył potajemnie medalik do ubrania... Prawda jest inna. Jakaś szczególna łaska udzielona człowiekowi, zależy od modlitwy (za siebie, lub za tego "zatwardziałego grzesznika"), od ufności w Boże Miłosierdzie i skuteczność wsawiennictwa Matki Bożej. Może się wydawać, że to medalik kogoś nawrócił czy uzdrowił, w rzeczywistości dokonała tego łaska Boża, udzielona tak obficie m.in. ze względu na gorliwość i ufność apostoła, który modlił się za swego brata oddalonego od Boga. Chociaż to o czym piszę jest oficjalnie wiadome wszystkim wiernym, nieraz słyszy się słowa, które potwierdzają, niewłaściwe zrozumienie wartości modlitwy do Matki Bożej u naszych rozmówców.
Sobór Watykański II rzucił nowe światło na sprawę Maryi, pobożności i kultu maryjnego. Zwrócono uwagę, że na Maryję zawsze trzeba patrzeć pod kątem Chrystusa. Nasza modlitwa do Maryi winna być chrystocentryczna. Maryja jest stworzeniem, które zostało przez Boga szczególnie obdarowane, ale to nie zmienia faktu, że jest tylko stworzeniem. Maryja sprawuje opiekę nad Kościołem, ale ta opieka wypływa z mocy Chrystusa. Należy ponadto pamiętać, że mimo tej szczególnej roli Maryi w ekonomii zbawienia, Maryja jest jedną z nas - jest też członkiem Kościoła Chrystusowego. Wszystko co zostało Jej dane pochodzi od Miłosiernego Boga. Wszystko co Ona w Kościele czyni, czyni mocą Chrystusa i zawsze zgodnie z wolą Ojca. Sama z siebie nie może udzielić żadnej łaski. Może jedynie te łaski wypraszać dla nas grzesznych ludzi. Jej przywileje (Boże Macierzyństwo, Wniebowzięcie, Niepokalane Poczęcie, i inne) sparawiają, że jest wywyższona ponad wszelkie stworzenie, jednak nigdy nie można myśleć ani mówić o Niej na równi z Chrystusem. On zawsze był, jest i będzie dla Niej Bogiem, Ona pozostanie pokorną Służebnicą. O tym mówi Pismo Święte. W pewnym okresie dziejów Kościoła, zwłaszcza przed Soborem Watykańskim II, szukano coraz to nowych tytułów dla Bożej Rodzicielki, zwracano uwagę na kult i cześć jaką należy Jej oddawać. Kościół posoborowy o tym nie zapomina, ale czuje się w obowiązku przypomnieć, że w centrum naszej uwagi, w centrum naszej modlitwy, w centrum nauczania Kościoła powinien być Chrystus, bo to On jest naszym Zbawicielem i Odkupicielem. Maryja prowadzi nas do Jezusa, Maryja uczy nas Go kochać, Maryja sama Go naśladuje i uczy nas Go naśladować. Po soborze winniśmy w sposób szczególny przyjrzeć się Maryi, odkrywając na nowo najważniejsze źródło naszej wiedzy o Bogu czyli Pismo Święte. Powracamy też do tradycyjnej nauki Kościoła, która mówi o podporządkowanej wobec Chrystusa roli Maryi w ekonomii zbawienia. I właśnie pod kątem nauki posoborowej warto spojrzeć jeszcze raz na medalik Niepokalanego Poczęcia.
Wspomniałem tu słowa Maryi z objawienia, mówiące o obfitych łaskach dla tych, którzy nosić będą medalik. Słowa te są na pewno wciąż aktualne, jednakże pisząc i mówiąc o medaliku należy, moim zdaniem, spojrzeć na niego z nieco innego punktu widzenia. Popatrzmy na ten przedmiot jako na znak zewnętrzny naszej wiary i ufności wobec Boga i Maryi. Zakładając go na szyję niech towarzyszy nam świadomość, że ma on nam przypominać o konieczności naśladowania Maryi na drodze do świętości. Niech ten pobłogosławiony przez kapłana kawałek metalu, z widocznym wizerunkiem Maryi, będzie dla nas znakiem naszego oddania w Jej czułe ręce. Oddania, które przede wszystkim wyraża się w postawie wpatrzenia się we wzór i przykład jaki daje Maryja. Sobór i nauczanie papieży po soborze, zwraca nam uwagę, że nasza pobożność maryjna winna się "wyrażać przez wysiłek naśladowania Tej, która jest cała święta". (Jan Paweł II). Nosząc "cudowny medalik" (jest to nazwa zwyczajowa i dlatego ją używam, trzeba jednak pamiętać, że może być ona w pewnych sytuacjach myląca, zwłaszcza w dialogu z chrześcijanami reformowanymi) nie możemy myśleć: "ponieważ mam szczególne nabożeństwo do Maryi, mogę liczyć na obfite łaski". Winniśmy raczej utwierdzać się w przekonaniu że: "jeśli noszę medalik Niepokalanej, to jestem szczególnie zobowiązany do służby Chrystusowi i Kościołowi, zgodnie z wolą Bożą, a jeśli będę na tej drodze do świętości potrzebował pomocy, to Maryja na pewno wybłaga mi ją u Miłosiernego Boga". Moim zdaniem tak właśnie należy spojrzeć na znak objawiony przez Maryję w Paryżu. Niepokalana, uwidoczniona na medalu, musi być dla nas wzorem do naśladowania, tak jak jest nim dla całego Kościoła. My nie możemy jedynie liczyć na jej łaskawość, jeśli sami nie podejmiemy trudu dawania chrześcijańskiego świadectwa. Oczywiście, gdy przychodzą trudne dni, Maryja pochyli się by otrzeć łzy i wspomóc nas swoim wstawiennictwem u Syna. Jednak ta droga, "z medalikiem na szyi, w ramionach Matki, do Chrystusa - Zbawiciela" będzie niejednokrotnie bardzo wymagająca. Jezus daje wiele łask, ale też niemało wymaga od swoich uczniów. Znak cudownego medalika, powinien nam nieustannie przypominać, że na drodze do nieba, trzeba podjąć wysiłek wyznawania wiary (tak jak to czyniła Maryja), dawania świadectwa własnym życiem (tak jak to czyniła Maryja), okazywania posłuszeństwa woli Bożej (tak jak to było w życiu Maryi), wzrastania w cnotach cierpliwości, życzliwości, uczynności, męstwa, pobożności, ofiarności i innych (dokładnie takich, jakie pielęgnowała w swym życiu Maryja.) Musimy być zawsze w jedności z Kościołem (tak jak Maryja, która m.in. wspólnie modliła się z Apostołami i pierwszymi chrześcijanami w Wieczerniku, oczekując zesłania Ducha Świętego).
Warto, podejmując apostolstwo za pomocą medalika (rozdawanie go wszystkim ludziom, a zwłaszcza chorym, zaniedbanym religijnie, nieprzyjaciołom Kościoła, dzieciom, młodzieży i tym, których życie szczególnie dotknęło, propagowanie czasopism maryjnych, działalność w stowarzyszeniach i ruchach religijnych o charakterze maryjnym - np.: Rycerstwo Niepokalanej) tłumaczyć tym osobym, wśród, których się apostołuje, że medalik ma być nie tylko symbolem wielu łask wypraszanych przez Maryję, ale również winien być "przypominaczem" o naszych powinnościach chrześcijańskich. Medalik został dany Kościołowi i człowiek, który go nosi powinien patrzeć na niego przez pryzmat nauki Kościoła, dotyczącej kultu maryjnego i życia chrześcijańskiego. Nie można też zapominać, że w apostolstwie medalikiem filarami na których się ono opiera są: modlitwa: (o Boże miłosierdzie dla człowieka w potrzebie) i dobry przykład własnego życia (bez którego nie może być mowy o nawracaniu kogokolwiek). Ponadto nie wystarczy tylko dać komuś medalik. Trzeba o nim opowiedzieć i najlepiej dołączyć jakieś materiały na piśmie. Jeśli trzeba w krótkim czasie rozdać wiele medalików, a nie można zbyt dużo o nim opowiadać (bo brakuje czasu), trzeba istotę medalika streścić w kilku zdaniach. Na pewno zdanie: "Matka Boża obiecała wiele łask, dla osób, które będą go nosić" jest dobre, ale w świetle nauki posoborej zdanie: "Ten medalik to szczególny znak oddania się Maryi i ufności w Jej wstawiennictwo u Boga, który jednocześnie przypomina, aby naśladować Maryję Niepokalaną, w walce z grzechem i w czynieniu dobra." zdaje się być właściwsze. Oczywiście, każdy kto apostołuje medalikiem, z pomocą Ducha Świętego opracuje własną "metodę" opowiadania o istocie tego nabożeństwa. Trzeba jednak starać się, aby to propagowanie "cudownego medalu" odbywało się według posoborowych wskazań pasterzy Kościoła.
W moim przekonaniu medalik Niepokalanej może ciągle być dobrym środkiem apostolstwa, ważne jest jednak, aby spojrzeć na niego w świetle posoborowej nauki Kościoła. W moich rozważaniach wiele razy wspomniałem wydarzenie soboru i naukę jaką to spotkanie biskupów pozostawiło Kościołowi. Uważam, że Vaticanum II jest tak ważny, gdyż zapoczątkował nową epokę jesli chodzi o kult Maryi w Kościele. Niestety, ważniejsze dokumenty soboru i posoborowe nauczanie papieży w tej kwestii jest ciągle mało znane wśród wiernych. Dlatego też na mojej stronie zamieściłem tekst Marialis Cultus i dokumenty soborowe dotyczące Maryi (fragment Lumen Gentium). Zachęcam do tego by sie z nimi zapoznać.

dk. Maksymilian (autor niniejszej strony)



Warto na zagadnienie medalika i objawień z Paryża spojrzeć pod kątem fragmentu encykliki Jana Pawła II: DIVES IN MISERICORDIA (DM9)

MATKA MIŁOSIERDZIA
A CUDOWNY MEDALIK

Maryja ogłasza Boże miłosierdzie na progu domu świętej Elżbiety (Łk 1,50). Matka Boża w swym życiu, w sposób szczególny i wyjątkowy doświadczyła miłosierdzia Boga Wszechmogącego. Sama złożyła ofiarę serca, cierpiąc razem z Jezusem, u stóp krzyża. Maryja przez swe cierpienie duchowe najlepiej poznała i najbardziej zbliżyła się do tajemnicy miłosierdzia Boga. Matka Pana Jezusa wie ile to miłosierdzie kosztowało i jak wielkie ono jest. Stąd uzasadnionym wydaje się być tytuł: MATKA MIŁOSIERDZIA. Maryja sama otrzymawszy od Ojca wiele szczególnych łask i darów, jest powołana by przybliżać nam - grzesznym i słabym ludziom - tajemnicę Krzyża, czyli tajemnicę miłosierdzia Bożego. Maryja uczy nas jak wielką miłością umiłował swoje stworzenie - czyli nas - Bóg Ojciec. Ta miłość szczególnie objawia się i potwierdza wobec cierpiących, ubogich, zniewolonych, niewidomych, uciśnionych i grzesznych (Łk 4,18; Łk 7,22). Jak pisze Jan Paweł II: Ta właśnie miłosierna miłość, która potwierdza się nade wszystko w zetknięciu ze złem moralnym i fizycznym, stała się w sposób szczególny i wyjątkowy udziałem serca Tej (czyli Maryi)[...] Ta miłość nie przestaje się w Maryi i przez Maryję objawiać w dziejach Kościoła i całej ludzkości. Jest to objawienie szcególnie owocne, albowiem opiera się w Bogarodzicy o szczególną podatność macierzyńskiego serca, o szczególną wrażliwość, o szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki.
I to jest właśnie, moim zdaniem sens przesłania zawartego w słowach Maryi, która obiecała noszącym jej medalik wiele łask. "Cudowny" medalik, w świetle powyższych słów Jana Pawła II, można uznać za jeden ze znaków miłosiernej miłości Boga względem ludzkości. To miłosierdzie Pana, ukazuje nam ciągle, nasza czuła Matka - Niepokalana. Rozdając i propagując medalik Niepokalanej warto, a wręcz trzeba, mówić, że Maryja przez swe wielorakie wstawiennictwo zjednuje nam dary Bożego miłosierdzia, które przybliżają nas do zbawienia wiecznego. Cudowny medalik jest więc znakiem i przypomnieniem o tym, że Niepokalana Matka miłosierdzia stoi zawsze przy nas, gotowa by nas wspomagać w naszej pielgrzymce do Ojca. Maryja wyprasza nam nie tylko dary duchowe, potrzebne do wzrostu naszej wiary i miłości. Kiedy to możliwe, otrzymujemy dzięki Jej wstawiennictwu, również łaski opieki przed niebezpieczeństwami, zdrowia, pomyślności w życiu itp. te ziemskie dary mają jednak swój głębszy sens:mają nam równiez pomagać we wzrastaniu w świętości. Mogą i powinny być nam pomocne w naszym przybliżaniu się do Boga. Dlatego chwilowy brak tych właśnie łask nie powinien nas martwić, niepokoić czy załamywać - jest ochroną dla naszej duszy przed zbytnim przywiązaniem się do dóbr doczesnych.
Drogi Apostole, jeśli rozdajesz w swym otoczeniu medal Niepokalanego Poczęcia pamiętaj, by mówić o tym, że te obiecane przez Maryję łaski mają swe źródło w miłosiernej miłości Boga. Bądź świadom tego, że wraz z głoszeniem łaskawości i dobroci Maryi, STAJESZ SIĘ APOSTOŁEM BOŻEGO MIŁOSIERDZIA! (Zachęcam by nad tym zagadnieniem zastanowić się w kontekście papieskiej pielgrzymki do Polski w 2002 roku).

dk. Maksymilian (autor niniejszej strony)